Dom i Wnętrze 1/2008

Industrialna elegancja

Dom i Wnętrze 1/2008 -
pobierz PDF

Ten dom doskonale oddaje klimat loftu. Jest w nim wszystko to, czego szukamy dziś w modnych poprzemysłowych wnętrzach: maksymalnie otwarta przestrzeń, surowa nowoczesność i dużo światła.

Właściciele tego domu prowadzą intensywny tryb życia i często podróżują. Chcieli mieć dom, który byłby dla nich miejscem odpoczynku po pracy, przystankiem między kolejnymi podróżami.

Marzyli o dużych otwartych przestrzeniach, ogromnych oknach wpuszczających maksimum światła. I o ciszy. Nie mieli jednak czasu, żeby zająć się budową - po ustaleniu głównych założeń, zaufali architektom. Teraz ich dom, który nazywają "loftem w ogrodzie" może służyć jako wizytówka Magdaleny Ignaczak i Jacka Kunca z pracowni JM Studio Architektoniczne.

Architekci zaprojektowali tu wszystko od początku do końca - bryłę budynku, jego wnętrze i ogród, który "wchodzi" do domu, zamieniając okna w żywe obrazy. Gdyby spojrzeć na dom z lotu ptaka, zobaczymy, że jest to prostokąt, na który ukośnie położono drugi. Dzięki temu zamiast grzecznej symetrii we wnętrzu pojawiają się nieoczekiwane kąty i załamania. Na parterze stanowią one integralną część wnętrza, natomiast na piętrze zostały wypuszczone na zewnątrz w postaci trójkątnych tarasów (patrz: plan na następnej stronie) Zamysł projektantów polegał na tym, żeby stojąc w jednym punkcie, można było widzieć kilka planów. Wchodząc do środka dwuskrzydłowymi drzwiami, możemy obejrzeć w zasadzie cały parter - jedynie strefa kuchenna przysłonięta jest kurtynową ścianą, która nie styka się z sufitem, wpuszczając do holu "linijkę" światła.

Pierwsze, co przykuwa naszą uwagę, to reprezentacyjna ściana z łamanego betonu i - w głębi - duży czarny piec typu koza z wesoło trzaskającym ogniem. Następnie ogarniamy wzrokiem imponującą powierzchnię posadzki z egzotycznego drewna merbau, by w końcu dostrzec umowny podział na trzy strefy: jadalnię, przytulną część popołudniową oraz schody prowadzące na wyższy poziom. Nie musimy po nich wchodzić, żeby zobaczyć jak wygląda piętro, a ściślej - jego reprezentacyjna część.

Częściowo otwarty strop pozwala przypuszczać, że na górze jest tylko antresola. W rzeczywistości to jednak pełnoprawne piętro, na którym oprócz części dziennej znajduje się przestrzeń prywatna - sypialnia, garderoba, łazienka.

Czy w tym domu w ogóle są drzwi? Owszem, zamykają one jedynie toaletę na parterze oraz łazienkę i garderobę na piętrze. Dom odsłania przed nami tylko to, co chce pokazać, zaś strefy prywatne przeznaczone wyłącznie dla domowników pozostają w ukryciu.

Najlepszym przykładem jest sypialnia, schowana na piętrze za łazienką na planie trójkąta. Siedząc w bibliotece, nie widzimy jej, choć nie jest zamknięta żadnymi drzwiami. Architektom bardzo zależało na stworzeniu klimatu loftu. Stąd industrialna konstrukcja - stalowe słupy oraz podciągi podtrzymujące betonowy sufit, wspomniana już ściana z łamanego betonu, która przechodzi także na piętro oraz metalowe detale, m.in. okap, lodówka, oświetlenie. Oczywiście, podwarszawski dom to nie stara fabryka, trzeba więc było zachować umiar.

Chłodna stal skontrastowana jest z ciepłym drewnem podłogi i stonowanymi, kremowo-szarymi ścianami. Drewniane ramy gigantycznych okien polakierowane są na kolor szary (gdyby były brązowe, za bardzo przykuwałyby uwagę). Cały ten kolorystyczny spokój służy wyeksponowaniu elementów z metalu i betonu. No i przede wszystkim stworzeniu atmosfery, w której człowiek nie męczy się, ale odpoczywa.

Aby urozmaicić i powiększyć przestrzeń piętra, zostało ono zaprojektowane z otwartą więźbą dachową i przywodzi na myśl wysoką "stodołę". W tym 250-metrowym domu wszystko musiało być proporcjonalnie większe, dlatego niektóre elementy - okna, drzwi czy nawet piec - wykonywane były na specjalne zamówienie. Rośliny, których wprawdzie nie jest wiele, dopełniają przestrzeń swymi rozłożystymi liśćmi.

Choć dom powstał niedawno, odnosimy wrażenie, jakby meble były zbierane latami. Większość z nich pochodzi z egzotycznych zakątków świata. Podobnie jak bibeloty są w różnym stylu, ale należą do wspólnego zbioru "pamiątek z podróży". Ten pełen pozornych sprzeczności dom to w istocie harmonijna całość, a jego największą zaletą jest to, że z wraz z upływem czasu staje się coraz piękniejszy.