Weranda 09/2005

Garsoniera dla dwojga

Weranda 09/2005 -
pobierz PDF

Nieraz zupełnie podświadomie szukamy miejsc podobnych do tych, w których czuliśmy się szczęśliwi, jakby pomagały nam zachować wspomnienia. Tak też było w przypadku właściciela tego mieszkania.

Gdy po raz pierwszy wdrapał się na ostatnie piętro kamienicy przy ulicy Franciszkańskiej, poczuł się jak nad Sekwaną. Tego właśnie szukał - wokół tętniło miasto, były knajpki, turyści, mnóstwo zieleni. Dzwony kościołów wybijały rytm dnia. Na warszawskim Nowym Mieście odnalazł ślady, klimat i nastrój przypominające czasy, gdy mieszkał w cieniu wzgórza Montmartre w Paryżu.

Mieszkanie było w kiepskim stanie, zachwyciło go jednak dużymi portfenetrami z widokiem na drzewa i daleką panoramę miasta oraz świetlikami w dachu, zaokrągloną granicą ściany i sufitu, żeliwnymi grzejnikami. Oczami wyobraźni dostrzegł to, czego inni nie widzieli. Dostrzegł ducha Paryża.

Wykonanie projektu oraz opiekę nad jego realizacją powierzył Magdalenie Ignaczak oraz Jackowi Kunca z JM Studio Architektoniczne. Chciał, aby wymyślili wygodne mieszkanie dla jednej, aktywnej zawodowo osoby. Miał być więc salon, sypialnia, łazienka oraz niewielka kuchnia, z której właściciel planował korzystać okazjonalnie.

Szczęśliwie podczas modernizacji apartamentu nie zatracono niepowtarzalnego klimatu, który tak przypadł do gustu panu domu. Jednak, paradoksalnie, aby zamierzony efekt uzyskać, trzeba było wywieźć z mieszkania kontenery gruzu i śmieci, a potem wydobyć z wnętrza to, co niepowtarzalne i oryginalne. Ściany wykończone zostały tapetą z włókna szklanego o ciekawej fakturze grubo plecionego lnu. Przy okazji udało się też wzmocnić nadszarpnięte zębem czasu tynki. Nowiutkie dębowe podłogi celowo spatynowano. Do mieszkania wpuszczono też więcej światła. Wystarczyło powiększyć okna dachowe i dobrać kremowożółte kolory z akcentami burgunda.

Niewiele mebli wprowadziło się tu wraz z właścicielem, ale już wcześniej przewidziano dla nich miejsce. Z góry wiadomo było, że stara posagowa skrzynia stanie w salonie w specjalnie przygotowanej wnęce , a na przeciwległej ścianie - delikatna serwantka. Ogromna szafa na ubrania wjechała od razu do holu. Ustawiono ją tak, aby odbijała się w antycznym kryształowym lustrze.

Kuchnię zmniejszono, dlatego mieści się tu tylko kilka mahoniowych, gładkich szafek. Już zawczasu trzeba było przewidzieć, gdzie będą schowane garnki, a gdzie talerzyki deserowe czy kieliszki. Nie można było zmarnować nawet centymetra powierzchni.

Na wyraźne życzenie pana domu w łazience króluje czarny granit. Jedynie ścianę odgradzającą prysznic obłożono drobniutką mozaiką. Wnętrze jest eleganckie i niepowtarzalne. Także dzięki temu, że podczas wieczornego prysznica można liczyć gwiazdy.

W trakcie prac remontowych w życiu właściciela-kawalera pojawiła się... kobieta. Plany na gwałt zmieniano. Do nowego mieszkania, które w zamyśle miało być paryską garsonierą, wprowadziło się młode, zakochane małżeństwo. Amarantowe kwiaty namalowane na pergaminie, a także miniaturki żołnierzy Terakotowej Armii to podarki, które przywieźli dla swojego nowego mieszkania z podróży poślubnej.